Zwrot lingwistyczny

Zwrot lingwistyczny

Zwrot lingwistyczny – zdaniem Rorty’ego – był „rewolucją” rozmiarem i znaczeniem porównywalną do tych, jakie w filozofii (i nie tylko) dokonały się za sprawą Kartezjusza, Kanta, itp. Ten swoisty „przewrót metodologiczny”, dokonywał się w łonie nowopowstałej filozofii analitycznej, następnie oddziałał znacząco na szeroką skalę. Tworząca się w nurcie analitycznym filozofia miała osiągnąć status nauki, (m.in. miała być intersubiektywnie komunikowalna i postępowa), jednak nie miała dostarczać „wiedzy o świecie”, tak jak nauki przyrodnicze, społeczne, etc. Miała natomiast dokonywać logicznej analizy języka tych nauk pod względem ścisłości opisu i wyjaśniania zjawisk. W centrum zainteresowania znalazł się szeroko rozumiany język, stąd też można mówić o narodzinach filozofii języka i paradygmatu lingwistycznego. Ulokowanie wiedzy w kontekście językowym zdecydowało o tym, że istotnym problemem (nie tylko filozoficznym) stało się to, jak mówimy o świecie, nie zaś – jak poprzednio – co o nim mówimy.

 

Na ogół zmian, jakie przyjęło się określać mianem zwrotu lingwistycznego (ang. linguistic turn), składa się cały szereg wydarzeń mających miejsce głównie w pierwszej połowie XX w. Wzrost zainteresowania matematyką i logiką, (począwszy od schyłku XIX w.), znalazł swe ucieleśnienie w logicyzmie. Jego podstawowym założeniem było uznanie logiki za system prymarny wobec wszystkich innych tego typu. Dowodów na to miał dostarczyć, m.in. projekt zredukowania matematyki do logiki, którego podjęli się B. Russell i A. N. Whitehead. Ich trzytomowe dzieło Principia mathematica (1910-13) nie spełniło początkowego zamiaru, jednak został tam opracowany rachunek predykatów (zawierający w sobie klasyczny rachunek zdań).

W tym samym czasie formowało się Koło Wiedeńskie (orientacja neopozytywistyczna), które w dużej mierze zawiązało się pod wpływem szeregu zmian w ówczesnej nauce – zwłaszcza w fizyce, którą zrewolucjonizowały prace Einsteina. Manifest, ogłaszający formalne zawiązanie się Koła oraz program naukowy, wydany został w 1929 r. Spośród czternastu członków tam wymienionych, najsłynniejsi to: R. Carnap, O. Neurath, M. Schlick, H. Hahn, P. Frank, a także luźniej związany z Kołem, słynny później logik K. Gödel.

Moritz Schlick – założyciel i prezes Koła – twierdził, że dokonuje się „ostateczny przewrót w filozofii”, w wyniku którego wszystkie dotychczasowe spory zostaną raz na zawsze rozwiązane, a właściwie uznane za „pseudo problemy”, „metafizyczny bełkot”. Ścieżki „nowej filozofii […] wywodzą się z logiki. Początek ich dostrzegał mgliście Leibniz, istotne odcinki odkryli w ostatnim stuleciu [tzn. pod koniec XIX w. – przyp. P.N.] G. Frege i B. Russell, natomiast punkt zwrotny osiągnął dopiero L. Wittgenstein”.

Ludwig Wittgenstein to postać, dzięki której zwrot lingwistyczny (a dokładniej jego dwie główne „fazy”) rozpoczął się i dokonał w takiej właśnie, a nie innej postaci. Jego – spisany podczas wojny – Traktat logiczno-filozoficzny (1921), odegrał konstytutywną rolę w formowaniu się głównych założeń prawie całej ówczesnej myśli analitycznej. Tezy zawarte w Traktacie, stały się główną inspiracją dla członków Koła Wiedeńskiego, a także wywarły silny wpływ na analityków brytyjskich G. E. Moora, B. Russella – nauczycieli młodego Wittgensteina z okresu studiów w Oxfordzie (1912-13).

Ogólnie rzecz ujmując, Traktat postuluje korelację pomiędzy rzeczywistością a językiem, który jest jej obrazem – jest to „teoria obrazowania logicznego”. Świat jest zbiorem faktów, których kompleksy (stany rzeczy) mogą być obejmowane przez myśl, która – w świetle tez traktatu – jest „logicznym obrazem faktów”. Myśl z kolei, to „zdanie sensowne” – w tej tezie zawiera się związek pomiędzy myśleniem a językiem.

Zatem analizując język, docieramy do myśli, w której konceptualizuje się rzeczywistość. Jest to jedna z najważniejszych cech filozofii analitycznej: docieranie do „prawdy” poprzez analizę logiczną zdań. Analitycy skupiali się na badaniu „praw” językowego uniwersum, wychodząc z założenia, że rzeczywistość (stan rzecz) ma strukturę logiczną, której odpowiada syntaktyczna budowa wyrażeń językowych (a konkretnie zdań, twierdzeń, sądów, etc.) Schlick wyraża to następująco: „nie samej metodzie zawdzięczamy wielki przewrót w filozofii, lecz zupełnie czemuś innemu, co wprawdzie metoda ta umożliwia i inicjuje, lecz co tkwi znacznie głębiej: jest to zrozumienie istoty tego, co logiczne […] Punktem wyjściowym dla wyjaśnienia tej sprawy jest fakt, że każde poznanie jest wyrażeniem, przedstawieniem. Wyraża ono fakt, który jest w nim poznany, a może się to dziać na wiele różnych sposobów, w dowolnym języku i za pomocą dowolnych systemów znaków. Skoro wszystkie możliwe sposoby przedstawienia wyrażają rozmaicie jedno i to samo poznanie, musi być między nimi coś wspólnego i jest to ich forma logiczna”.

Za kwintesencję pierwszej fazy „zwrotu lingwistycznego” można uznać słowa, które w tym samym tekście wyszły spod pióra Schlicka. „Celem filozofii jest logiczne wyjaśnianie myśli. Filozofia nie jest teorią, lecz działalnością. Rezultatem filozofii nie jest pewna suma ‘zdań filozoficznych’, lecz jasność zdań”.

Głównie pod wpływem Traktatu, a także wcześniej opisanych dokonań Russela/Whiteheada, w ramach Koła Wiedeńskiego utworzył się nurt, określany „filozofią języka idealnego”. Badania empiryczne skupiały się – jak sama nazwa wskazuje – na skonstruowaniu uniwersalnego języka nauki, który dzięki swej jednoznaczności, klarowności i poprawności syntaktycznej miałby skutecznie eliminować filozoficzno-naukowe „błędy” i dostarczać narzędzi dla „pozyskiwania wiedzy pewnej”. Programowo zwalczano wszelką metafizykę, jako „zbiór niedorzeczności” i źródło wszelkich nieporozumień, w myśl ostatniej tezy Traktatu, „O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć”. Na marginesie warto wspomnieć o przekonaniu Wittgensteina, że dzięki swym tezom rozwiązał (obalił sensowność) wszelkie filozoficzne problemy. Jednakże – uznając wielkie systemy filozoficzne, teologiczne, etc., za zbiory niedorzeczności, podobny status przyznał swym tezom stwierdzając, że Traktat jest niczym drabina, którą – po wejściu na pewien poziom poznania – należy odrzucić.

Mimo tych i innych wątpliwości, wszyscy członkowie Koła Wiedeńskiego – mniej lub bardziej zgodnie – pozostawali pod silnym wpływem Traktatu Logiczno-Filozoficznego Wittgensteina. Nawet wówczas, gdy ten po powrocie na Uniwersytet w Oxfordzie (1929), począł stopniowo odchodzić od swych wcześniejszych koncepcji. Znacznie późniejsze Dociekania filozoficzne (wydane pośmiertnie, na podstawie notatek), traktują język zgoła inaczej.

Jeszcze w Traktacie Wittgenstein doszedł do wniosku, że zdania, którymi wyrażamy nasze myśli, są czymś o wiele uboższym, niż same myśli, wobec tego są niewystarczające do tego, aby coś przedstawić. Na to, co określamy mianem „rzeczywistości”, „naszym światem”, składa się wiele tego, czego w „języku faktualnym”, „naukowym” nie da się ująć, o czym „należy milczeć”. Na kartach swych notatników Wittgenstein stwierdza, że to „niewypowiadalne” stanowi ważną część naszego światopoglądu i naszego życia. W tym kontekście język naukowy jawi się jako jedna z „gier”, pod względem uprzywilejowania pozostająca na równi z innymi dyskursami, np. religijnym, politycznym, itp. Podejście to można określić antropologicznym, w świetle którego autor przeciwstawia się pojmowaniu języka jako idealnego, spójnego systemu pośredniczącego między myślą a światem. Twierdzi, że język jest zestawem narzędzi, poszerzonym o całe mnóstwo znaków, symboli, kontekstów, dzięki którym możemy uczestniczyć w różnych „grach językowych”. Język jest „tworem” społecznym, którego uczymy się nie poprzez opanowywanie jego reguł, ale poprzez partycypację w praktyce społecznej, w trakcie „grania”. Co więcej: „istnieje niezliczona ilość [gier]: niezliczona ilość sposobów użycia tego wszystkiego, co zwiemy ‘znakiem’, ‘słowem’, ‘zdaniem’. I mnogość ta nie jest czymś stałym, raz na zawsze danym; powstają bowiem, można rzec, nowe typy języka, nowe gry językowe, a inne stają się przestarzałe i idą w zapomnienie”. W ten sposób upada pogląd o uniwersalności struktury logicznej jako właściwej myśli i rzeczywistości. To praktyka, kontekst nadaje słowom określony sens, nie zaś jak w Traktacie i w opinii członków Koła Wiedeńskiego – „sensem zdania jest metoda jego weryfikacji”.

W wyniku zmiany tendencji, wykształciła się orientacja zwana „filozofią języka potocznego”, która zdominowała brytyjski nurt analityczny w połowie XX w. Skupiała się ona na opisie sposobów użycia wyrażeń, akcentując rolę pragmatycznego, a nie semantycznego aspektu wypowiedzi. Innymi słowy, znaczenie jest tu zależne od zastosowania, użycia danego wyrażenia w danym kontekście. Jednym z najważniejszych osiągnięć tego nurtu była koncepcja aktów mowy J. L. Austina oraz osiągnięcia G. Ryle’a.

Pomijając fakt wewnętrznego zróżnicowania fenomenu linguistic turn, ogólnie można rzec, że po „zwrocie” przedmiotem zainteresowania stają się wyrażenia językowe. To swoiste odejście od filozofii świadomości w stronę filozofii języka i komunikacji, pod względem istotności porównywane jest z kantowskim „przełomem kopernikańskim” w teorii poznania. Do najistotniejszych konsekwencji zwrotu lingwistycznego należy zaliczyć, m.in. kryzys reprezentacjonizmu, empiryzmu, metafizyki, odkrycie „wewnątrzjęzykowego” aspektu ludzkiego poznania, zaistnienie relatywizmu językowego, postulat zrównoważenia różnych dyskursów, etc.

Podsumowując, warto raz jeszcze zacytować Rorty’ego, który twierdzi, że „doniosłość Wittgensteina polega na tym, że pomógł nam wyrwać się z kartezjańsko–locke’owskiego sposobu myślenia […] Zastąpienie kantowskiego mówienia o doświadczeniu, myśli i świadomości wittgensteinowskim mówieniem o użyciach wyrażeń językowych, pomaga nam zastąpić gorsze teorie filozoficzne lepszymi”.

Zjawiska parademoniczne – strachy i zjawy

Poprzedni wpis
Wiedzo Znawca
Redaktor z rzemiosłem w ręku na co dzień szef kontroli jakości w brytyjskim oddziale Amazona. W niedalekiej przyszłości planuje zrealizować młodzieńcze marzenia i napisać książkę.

Komentarze - masz coś do napisania? Zostaw proszę informacje.