Kaligrafia japońska

Kaligrafia japońska

Umiejętność kaligrafowania jest zdolnością pisania na sposób ładny. Europejskie pojmowanie sztuki kaligrafii wywodzi się z tradycji greckiej, dla której słowo kalligraphía oznaczało piękne, ale też i dobre, poprawne pismo. Dla nas, Europejczyków pojęcie to w zasadniczej mierze było/jest związane z technicznie mistrzowskim opanowaniem sposobów kreślenia liter alfabetu, przy czym treść zapisu mogła być sprawą drugorzędną. Kaligrafów zatrudniano więc do przepisywania wyjątkowej wartości dokumentów, gdzie wizualna strona tekstu oraz jego ortograficzna poprawność były niezwykle istotne. Japońskie sodo, czyli sztuka kaligrafii jest czymś zupełnie innym. Shodō to jeden ze sposobów życia, postępowania oraz indywidualnych umiejętności. Końcówka dō (jap. sztuka, droga postępowania), dodaje pisaniu – sho rangę sztuki i właściwej drogi (drogowskazu). Dlatego też istotą wschodniej kaligrafii jest nie tylko poprawny zapis, lecz także odzwierciedlenie osobowości piszącego.[1]

 

By przekaz stał się bliższy naszej zachodniej percepcji, warto przytoczyć fragment wypowiedzi wykwintnego myśliciela Rolada Barthes’a, który nie tylko był zafascynowany kulturą Wschodu, ale zdaje się dostąpił jej tajemnicy.

Tekst nie „komentuje” obrazów. Obrazy nie „ilustrują” tekstu: każdy z nich był dla mnie jedynie punktem wyjścia, swego rodzaju wizualnym rozmigotaniem, analogicznym do tej zatraty sensu, którą zen nazywa satori; splot tekstów i obrazów ma zapewnić bieg, wymianę takich signifiants, jak ciało, twarz, pismo, i odczytywać w niej odwrót znaków. [2]

KALIGRAFIA ZATOPIONA W HISTORII.

Sztuka kaligrafii jako odrębny gatunek artystyczny rozwijała się w Chinach i w krajach sąsiednich, w których przyjmowano chińskie ideogramy, czyli w Korei, Wietnamie i Japonii. Udoskonalenia formy plastycznej chińskich znaków dokonano najpierw na pomnikach kamiennych, na tkaninach i drewnianych lub bambusowych deszczułkach używanych do pisania w Chinach. Wynalazek papieru dokonany przez Cai Lun (jap. Sai Rin) w 105 roku był bezpośrednią przyczyną rozkwitu sztuki kaligrafii w Chinach. Stała się ona popularna wśród arystokratów, mnichów i wysokich rangą urzędników, którzy konkurowali między sobą w tej umiejętności. Kaligrafię uważano za podstawę wykształcenia, tak jak układanie wierszy czy rysowanie tuszem.[3] W tradycji dalekowschodniej bowiem sztuka kaligrafii miała zawsze wiele wspólnego z malarstwem, czego potwierdzeniem jest bunjin-ga – malarstwo literatów, jeden z ważniejszych japońskich nurtów kaligrafii rozwijający się od XVII wieku. W konsekwencji, słynni mistrzowie kaligrafii nie byli de facto zawodowymi kaligrafami, choć wyróżniały ich od innych wiedza i filozoficzny stosunek do świata. Obdarzeni zdolnością przetwarzania plastycznych wizji bunjin, wykraczali swoją sztuką daleko poza ramy narzucone przez reguły pisma. [4]

Najstarsze przykłady kaligrafii wykonanych przez Japończyków pochodzą z końca V wieku. Są to znaki chińskie na głowniach mieczy (jap. katana) czy pochodzące z kurhanów (grobów) typu kofun. Jednak dopiero w dwa stulecia później zaczęto traktować kaligrafię jako umiejętność bardzo istotną dla wykształcenia. Było to związane z upowszechnieniem się w okresach Asuka i Nara (710-784) buddyzmu, dla którego jednym z zasadniczych elementów było kopiowanie sutr – ich najstarsze zachowane zapisy pochodzą z końca VII wieku. Wówczas zaczęła wyodrębniać się grupa specjalnie wykształconych kopistów zwanych shakyō-sei (słowo to oznacza ucznia przepisującego sutrę). Praktyczna znajomość kaligrafii była wyróżnikiem osób nie tylko związanych bezpośrednio z kultem, ale i też szlachetnie urodzonych. Do najwcześniejszych zapisów należy powstały na początku VII wieku czterotomowy zbiór będący komentarzem do sutr Hokke-gisho stworzony przez księcia Shōtoku-taishi. Przyjęte obecnie formy tworzenia i odbioru sztuki kaligrafii rozwijały się w Japonii w dwóch ośrodkach. Pierwszy, w okresie Heian (japońskie średniowiecze 794-1192), stanowiły dwory arystokratów. Tu zrodził się zwyczaj wymieniania między autorami zapisywanych własnoręcznie japońskich wierszy. Był to rodzaj zabawy, a wiersze – często miłosne – pisano na specjalnym ozdobnym papierze. W ten sposób powstała odmiana kaligrafii na kwadratowych arkuszach papieru shiki-shi, które dawniej przechowywano w odpowiednich pudełkach, a dziś często zawiesza się na ścianach – na wzór grafik europejskich. Przyjęta jest oprawa podobna do kake-jiku. Przypuszcza się, że obecny kształt shiki-shi wywodzi się ze zwyczaju naklejania kartek z wierszem na byōbu (parawan) lub na fusuma (drzwi i przesuwane ścianki).[5]

Drugim ośrodkiem były świątynie zen, w których opanowanie sztuki kaligrafii stanowiło, obok nauczania tekstów buddyjskich i pism mistrzów chińskich (także poezji chińskiej), część mistycznego procesu prowadzącego do samodoskonalenia. Tu rozwinęła się forma kaligramów oprawionych na zwojach nazywanych kake-jiku. Warto w tym miejscu podkreślić, że od XIV wieku na kaligrafie wykonywane przez chińskich mnichów oraz zwoje japońskich kaligramów kultury zen używano wyróżniającej nazwy bokuseki, co tłumaczy się dosłownie jako „ślady tuszu”. Kaligrafie te traktowano z szacunkiem podobnym, jakim cieszyły się inne dzieła sztuki. Zawieszano je we wnękach domów nazywanych toko-noma. Kake-jiku rozpowszechniło się w codziennym życiu Japończyków, przy czym, ograniczając kontekst religijny, jednocześnie uczyniło możliwym uniezależnienie się kaligrafii jako samodzielnego gatunku artystycznego. Dla miłośników parzenia herbaty kaligramy miały większą wartość aniżeli malarstwo (jap. ga). [6]

Dwory arystokratów chińskich i japońskich zapoczątkowały także formę kaligrafii wykonanej na parawanie zwanym byōbu, będącym modyfikacją chińskiej składanej przegrody – Japończycy wymyślili formę składaną, połączoną papierem, tworzącą nieprzerwaną, dużą przestrzeń dekoracyjną. Byōbu tego rodzaju eksportowano od XV wieku do Chin i Europy. Dziś sprzęt ten zniknął z domów przeciętnych Japończyków i w konsekwencji na wykonanie kaligrafii na byōbu mogą sobie pozwolić tylko nieliczni. Są one jednak tworzone w dalszym ciągu. Profesjonalni kaligrafowie wykonują kaligramy byōbu na wystawy lub na specjalne zamówienia.[7]

Sztuka kaligrafii w trakcie swego rozwoju rozgałęziła się na liczne szkoły z odrębnymi stylami, zarówno w Chinach jak i w Japonii, do dziś jednak wszyscy kaligrafowie powracają nieustannie do wzorów dawnych mistrzów, żeby doskonalić swoją sztukę. Szczególnie na początku nauki kaligrafii niezbędne jest opanowanie czterech głównych stylów powstałych w Chinach, a są to:
– rei-shō (chiń. li-shu) – kaligrafia więźnia,
– kai-shō (chiń. kai-shu) – kaligrafia prawidłowa, oficjalna, twarda,
– gyō-sho (chiń. xing-shu) – kaligrafia praktyczna,
– sō-sho (chiń. cao-shu) – kaligrafia trawiasta, zwana też popularnie kursywą.[8]

KALIGRAFIA JAKO FILOZOFIA POSTRZEGANIA ŚWIATA.

Mówi się, że język japoński wypowiada wrażenia, a nie stwierdzenia. Pismo wytryska więc z planu zapisu, gdyż bierze się ono z niezauważalnego cofnięcia i przesunięcia (nie twarzą w twarz; od samego początku pobudzając nie wzrok, lecz kreskę), które dzieli powierzchnię na korytarze, chcąc jakby przywołać mnogą pustkę, w której się spełnia – pismo rozkłada się wyłącznie na powierzchni, zaczyna tkać powierzchnię, wygnane z głębi, która nie jest głębią, ku powierzchni, która nie jest już powierzchnią, ale włóknem zapisywanym od spodu pionowo ku jego wierzchowi (pędzel trzyma się w dłoni uniesiony) – ideogram przekształca się w ten sposób w kolumnę – rurę lub drabinę – i spiętrza się jak złożona linia zrodzona z monosylaby w przestrzeni głosu: tę kolumnę można określić jako „pustą garść”, gdzie zrazu pojawiła się „pojedyncza kreska”, jako tchnienie, przechodzące przez wydrążone ramię, doskonałe działanie, które winno być działaniem „ukrytej puenty” lub „nieobecności śladów”.[9]

Forma sama w sobie nakreślona jest poetycką emocją, chyba dlatego najpełniej ujawnia się w poezji haiku. Ten szczególny rodzaj poezji posiada nieco fantasmagoryczne właściwości, gdyż wyobrażamy sobie, że z łatwością możemy ją sami stworzyć. Haiku, ograniczone przez porządek języka, stara się w jak najmniej widoczny sposób uzyskać język płaski, który nie opisuje, a jest sposobem absolutnego zaakcentowania.[10]

Japończycy wydają się orientować świat wedle wzroku. Pismo wskazuje na różnice w wizualnych światach kultury zachodniej i wschodniej. Także świat wyrażany za pomocą tak odmiennych systemów potwierdza tezę, iż rzeczywistość nie jest ani statyczna ani zuniformizowana. Pismo ideograficzne w naszych oczach wydaje się pochodną malarstwa, choć w rzeczywistości jest całkiem odwrotnie – sztuka wywodzi się z pisma, a nie z ekspresji – powiedziałby zapewne Roland Barthes.

Japoński modus operandi, to jak się zdaje kluczenie. Tak w sensie przestrzennym (przestrzeni miasta), jak i w przestrzeni języka. Projektant przykazuje oglądającemu zatrzymać się to tu, to tam. Przestrzenie Japończyków ilustrują ich zwyczaj naprowadzania człowieka na miejsce, w którym może znaleźć coś dla siebie. [11] Dwuznaczność wyrazów, każe im obrazować, to co my zwykliśmy zapisywać, jak w przypadku, gdy palcem jednej ręki kreślą na dłoni drugiej odpowiednie znaki lub gdy „muszą narysować swój adres” (być może strategia ta wynika z umiłowania Japończyków do intymności). [12]

Kto chce nauczyć się malować, ten musi najpierw nauczyć się pisać. Jeszcze nie zdarzył się przypadek, aby ktoś, kto nie umiał pisać znaków, umiał „pisać” obrazy.
Chang Yen-yüan
[13]

W Japonii malarska wartość pisma równoważy się z graficzną wartością malarstwa. Nie bez znaczenia pozostaje tu wpływ filozofii zen na obie te dziedziny.[14] Głównym założeniem wschodniej sztuki malarstwa było doskonałe opanowanie znaków. Dlatego na Dalekim Wschodzie kaligraf mógł być równocześnie malarzem, malarz kaligrafem wspólna była nie tylko technika, ale również obowiązywały te same kryteria estetyczne.[15]

Język japoński bliższy jest niż inne mowie natury, szemraniu strumienia czy śpiewowi cykad, mając możność wyrażania ich w sposób perfekcyjny. Dzieje się tak dlatego, że język japoński posiada szczególną właściwość mimetycznego przedstawiania rzeczywistości, który nie ma żaden inny język świata. [16]

Jednak przyjemność obcowania z językiem japońskim nie wypływa z fascynującego skomplikowania jego systemu, którego nierzadko nie jesteśmy świadomi, czy z ukrytych w budowie mózgu właściwościach intelektualnych jego użytkowników, które niewiele jak się zdaje obchodzą osoby postronne. Przyjemność wypływa z piękna jego wizualnej ekspresji.

Przypisy:

[1]Słowa – Obrazy. Kaligrafia japońska szkoły Morimoto Seiun(katalog wystawy luty-marzec 1996), Nagisa Rządek i Tadeusz Żuchowski, Muzeum Narodowe w Poznaniu, Poznań 1996, s. 9.

[2]Cyt za: Barthes Roland, Imperium znaków…, s. 45.

[3]Słowa – Obrazy…, s. 9.

[4]Tamże, s. 10.

[5]Tamże, s. 10.

[6]Tamże, s. 11.

[7]Tamże, s. 11.

[8]Tamże, s. 14.

[9]Philippe Sollers, Sur le matérialisme, 1969, cyt. za: Barthes Roland, Imperium znaków…, s. 119.

[10]Tamże, s. 141.

[11] Suzuki Daisetz Teitaro, Wprowadzenie do buddyzmu ZEN, wstęp C. G. Junga, przeł. Małgorzata i Andrzej Grafowscy, Czytelnik, Warszawa 1979, s. 196.

[12] Domy w japońskich miastach numerowane są chronologicznie, a nazwy nadaje się jedynie przecięciom ulic. Por. Bator Joanna, Japoński wachlarz…, s. 45,46.

[13]Wawrzyniak Marta, Wprowadzenie do kaligrafii japońskiej: związki z zen i nanga, „Japonica” 1994, nr 2, s. 130.

[14]Chodzi tu głównie o związki z malarstwem tuszowym nanga; więcej na ten temat: Trzeciak Przemysław, Idea i tusz. Malarstwo w kręgu buddyzmu chan/zen, Prószyński i S-ka, Warszawa 2002.

[15] Wprowadzenie do kaligrafii japońskiej…, s, 131.

[16] Tamże, s. 254-255.

Frida Kahlo

Poprzedni wpis

Ryszard Kapuściński: cesarz reportażu: “Podróże z Herodotem” – reportażyści polscy

Następny wpis
Wiedzo Znawca
Redaktor z rzemiosłem w ręku na co dzień szef kontroli jakości w brytyjskim oddziale Amazona. W niedalekiej przyszłości planuje zrealizować młodzieńcze marzenia i napisać książkę.

Komentarze - masz coś do napisania? Zostaw proszę informacje.