Europocentryzm

Etnocentryzm, którego odmianą jest europocentryzm, to, za Nową Powszechną Encyklopedią PWN, „postawa przejawiająca się w afirmatywnym stosunku do własnej grupy społecznej i negatywnym nastawieniu do grup obcych” [1]; Przez tych, którzy taką postawę przyjmują własna kultura uważana jest za najlepszy i wzorcowy styl życia, za pomocą którego ocenia się inne wzory kulturowe. Europocentryzm z kolei można opisać jako „postawę polegającą na podkreślaniu uprzywilejowanej pozycji kultury europejskiej i jej szczególnej roli w dziejach ludzkości” [2]. Ze względu na ekspansywność i istotne znaczenie dokonań Europy, od XVI wieku utrwaliło się przekonanie, że „Europejczycy stanowią awangardę rozwoju wszelkich społeczeństw i miarę największych osiągnięć ludzkiego intelektu w dziedzinie nauki i sztuki”<[3]. Europocentryzm był ostro krytykowany, zarówno w refleksji postkolonialnej (np. E. T. Said) i postmodernistycznej (J. Derrida); w jej ramach wskazuje się na nieuprawnione roszczenia Europy do bycia płaszczyzną odniesienia do oceny osiągnięć innych kultur i społeczeństw oraz na niebezpieczeństwa przenoszenia schematów myślenia o ewolucji społeczeństw europejskich do innych kontekstów geograficznych. Europocentryzm jest postawą, której bardziej szczegółowymi, narodowymi wariantami są np. polonocentryzm czy frankocentryzm. Przy próbie dokładniejszego zrozumienia zjawiska europocentryzmu powyższe definicje, z konieczności maksymalnie zwięzłe i ogólnikowe, wymagają rozwinięcia i dookreślenia.

W książce Komunikowanie międzynarodowe autor, za W. G. Sumnerem, opisuje etnocentryzm jako techniczne określenie opisujące pogląd, zgodnie z którym „własna grupa jest centrum wszystkiego, a pozostałe grupy są oceniane z jej punktu widzenia”. Tłumaczy on, że inne grupy i kultury postrzegamy tak, jak gdyby były one częścią naszego obszaru kulturowego i oceniamy je według kryteriów właściwych naszej kulturze[4]. A przecież nie może ona stanowić obiektywnego miernika zachowań innych. Zakładamy bowiem niemożliwe – że to co jest właściwe  naszej kulturze, powinno być też właściwe wszystkim ludziom na świecie. Według autora w uniknięciu takiego błędnego myślenia i oceniania pomaga relatywizm kulturowy, czyli postawa poznawcza, która zakłada „poznawanie i rozumienie innych kultur według im właściwych kategorii i wartości”[5]. Argumentuje on, iż relatywizm kulturowy pozwala na poznawanie innych kultur bez, oczywiście na tyle, na ile to możliwe, uprzedzeń i stereotypów oraz na spojrzenie na własną kulturę w nowy sposób, jakby z zewnątrz, co umożliwia głębsze spojrzenie na własną tradycję kulturową[6].

Charakterystyczne dla europocentryzmu jest nie tylko przekonanie o wyższości własnej kultury nad innymi,  ale też przekonanie o racjonalnej uniwersalności swojego – czyli europejskiego –  systemu wartości, miar i metod. Cecha ta jest bardzo istotna, jako że to właśnie w niej można dopatrywać się filozoficznych źródeł europocentryzmu. Nie bez powodu cała filozofia nowożytna, od Kartezjusza po Kanta, za swój główny cel przyjmuje „intelektualną wyprawę w poszukiwaniu metody”[7]. Czyli wiara, tradycja i religia ustępują miejsca nauce rozumianej absolutystycznie – jako jedyna słuszna droga zdobywania, rozszerzania i przekazywania wiedzy. Był to oczywiście proces stopniowy. Kartezjusz poszukując zasady uprawomocniającej hegemonię rozumu uznaje, że gwarancją wykluczającą błąd jest absolut. Z kolei Kant odwraca tę zależność twierdząc, że to rozum jest gwarancją istnienia absolutu – stawia go więc na najwyżej. Skutki z tym związane są dwojakie – z jednej strony jeszcze bardziej zwiększa się europocentryczne przekonanie o wielkości rozumu, dając tym samym kolejny argument na rzecz rzekomej wyższości kultury europejskiej nad wszelkimi innymi kulturami, a w konsekwencji staje się „narzędziem do destrukcji” form kultury, które nie są oparte na rozumie. Filozofia po Kancie zaczyna zaś powoli podważać swój naukowy charakter. Z jednej strony następuje rozwój tzw. nauk szczegółowych, a z drugiej filozofia najpierw dąży do uogólnienia wyników badań nauk szczegółowych, by potem samej zawężać swoje spektrum działania przez wprowadzanie mniejszych działów. Paradoksalnie staje się ona filozofią posługującą się rozumem, aby wykazać „niemożliwość stworzenia systemu opartego na rozumie i tylko na nim”[9]. Wynika z tego ważny wniosek – europocentryzm traci w dzisiejszych czasach swoje filozoficzne podstawy. Wspomina o tym także Richard Rorty, który tradycję filozofii europejskiej podsumowuje następująco – „ Nasi przodkowie wspięli się przy pomocy drabiny, którą obecnie musimy odrzucić”[10]. Ogłasza on filozoficzne poszukiwania uniwersalnych i niezachwianych podstaw prawdy za z gruntu zbędne i sugeruje, że filozofowie powinni zająć się raczej „konstytuowaniem cywilizowanej rozmowy Zachodu bez miłego, lecz mylącego przekonania o jej uniwersalnej ważności”[11].

Idea przewagi europejskiej, wywodząca się jeszcze z czasów klasycznych, była silnie obecna w społeczeństwach greckich i rzymskich. Zdaniem niektórych, jej źródła sięgają unikalnego wkładu Greków w intelektualny rozwój ludzkości (racjonalność, sprawiedliwość, demokracja, procedury dowodzenia, posługiwanie się matematyką czy też szczególne osiągnięcia w medycynie)[12].

Za przykłady europocentryzmu można uznać[13]:

  • Teorię „europejskiego cudu”, czyli wyjaśnianie przyczyn wzrostu Europy do jej obecnej pozycji ekonomicznej i politycznej poprzez przytaczanie argumentów mówiących o rzekomej wyjątkowości Europy i jej kultury.
  • Fakt, iż mapy świata projektowane były z północno-zachodnią częścią Europy na środku, a właściwie Anglią, gdzie ustalono południk zerowy (Greenwich). Istnieją racjonalne przesłanki ku takiemu układowi, jednak podkreśla on niewątpliwie centralną pozycję Europy w świadomości jej mieszkańców.
  • To, że nazwy geograficzne na świecie powstały w trakcie podróży europejskich odkrywców, którzy “odkrywali” często tereny od tysięcy lat zamieszkane i posiadające już swoje nazwy oryginalne. Nazwa “Środkowy Wschód” jest typowym przykładem nazwy utworzonej z europejskiego punktu widzenia.
  • Historia ewangelizacji nowo odkrytych obszarów i anektowania ich pod własne władanie jest historią myślenia w sposób europocentryczny.
  • Historia w europejskich szkołach skupia się na wydarzeniach europejskich i historii Stanów Zjednoczonych. Tereny nieeuropejskie pojawiają się zwykle w kontekście “odkrywania” ich przez Europejczyków. Tę tendencję widać nawet wewnątrz samej Europy, gdzie nauczanie historii w szkołach Zachodniej Europy traktuje bardzo pobieżnie historię Europy Wschodniej.
  • Historie nauki zwykle pomijają osiągnięcia Azjatów, Indian czy Arabów. Powszechnie przyjmuje się na przykład, że rachunek różniczkowy wynaleźli Izaak Newton i Gottfried Leibniz. Pomija się osiągnięcia Madhava Sangamagrama, które wyprzedziły ich o 300 lat. Kursy filozofii pomijają lub traktują bardzo pobieżnie Konfucjusza czy Buddę.
  • Choć wydaje się, że centralna pozycja Europy w historii świata jest możliwa do obronienia z punktu widzenia historycznej analizy osiągnięć, to trzeba pamiętać o czarnej historii podbojów, niewolnictwa i europejskiego imperializmu (XVI – XIX w. n.e.). Kosztami europejskiego dobrobytu była i jest kilkusetletnia historia cierpienia kolorowej ludności w krajach Ameryki Południowej czy Afryki.

 

Teoria europejskiego cudu (The European Miracle) – to koncepcja E Jonesa, autora The European Miracle: Environments, Economies and Geopolitics in the History of Europe and Asia, która głosi, iż Europa i Europejczycy już przed 1492 rokiem miała pewne cechy, które pozwoliły na odkrycie Nowego Świata, rozwój kapitalizmu czy zdominowanie światowego handlu i polityki. Poprzednika tej teorii można widzieć w osobie Maxa Webera, autora słynnego opracowania Etyka protestancka a duch kapitalizmu, w którym argumentuje on, że społeczność protestancka miała właśnie tego typu cechy, które predestynowały ją do wytworzenia stosunków kapitalistycznych. Teorię cudu europejskiego przytacza się dość często jako przykład wulgarnego europocentryzmu[14].

Tego typu mit o Europie wydaje się być niezwykle trwały. Zdaniem Przemysława Wielgosza nasza historia jest wciąż tylko historią Europy, nasze koncepcje wiedzy i moralności obejmują wyłącznie poglądy europejskie, a nasza tolerancja i otwartość dotyczy jedynie postaw i zachowań akceptowalnych z europejskiego punktu widzenia. Twierdzi on, że „ europocentryczny filtr niepostrzeżenie i tym bardziej skutecznie narzuca dominującej na Zachodzie formie recepcji świata perspektywę przykrojoną do stereotypów, przesądów i pseudonaukowych dogmatów”[15].

Za Immanuelem Wallersteinem[16] możemy wyróżnić kilka wcieleń europocentryzmu, związanych z naukami społecznymi. Jak twierdzi autor, nauki społeczne uznawano za europocentryczne z przynajmniej pięciu różnych powodów:

  • swojej historiografii – mamy tu do czynienia z wyjaśnieniem europejskiej dominacji w świecie nowoczesnym szczególnymi historycznymi osiągnięciami Europy. Ma to związek z dwukrotnie już wspominaną teorią „cudu europejskiego” Jones’a – iż Europejczycy zapoczątkowali rewolucję przemysłową, trwały wzrost, nowoczesność, kapitalizm, biurokratyzację i wolność jednostki.
  • uniwersalizmu – czyli poglądu mówiącego, iż istnieją prawdy naukowe, które są ważne w każdym czasie i miejscu. To właśnie myśl europejska ostatnich kilku stuleci byłą w przeważającej części bardzo uniwersalistyczna – np. utrzymywała, że to wszystko, co zdarzyło się w Europie między XVI a XIX wiekiem stanowi wzór, który wszędzie daje się zastosować.
  • cywilizacji – odnoszącej się do zbioru cech społecznych przeciwstawianych prymitywizmowi czy barbarzyństwu. Nowoczesna Europa uważała się za coś więcej niż tylko za jedną spośród wielu „cywilizacji”; uważała się za „cywilizowaną”.
  • orientalizmu – odnoszącego się do wystylizowanego i wyabstrahowanego prezentowania cech charakterystycznych cywilizacji nie-zachodnich. Orientaliści uważali się za ludzi subtelnie sympatyzujących z tymi cywilizacjami, ponieważ poświęcali swoje życie wnikliwemu badaniu tekstów, aby te kultury zrozumieć. Jednak kultura, którą w ten sposób poznawali, była konstruktem społecznym tworzonym przez przedstawicieli innej kultury i w związku z tym zakwestionowano jej wartość. Mówi się, że ich pojęcia nie pasują do rzeczywistości empirycznej, że są za bardzo abstrakcyjne, i w skutek tego zamazują różnorodność tej rzeczywistości, oraz że są ekstrapolacjami europejskich uprzedzeń.
  • postępu – który stał się podstawą wyjaśniania historii świata i racją bytu niemal wszystkich teorii stadialnych. Idea postępu została przez wielu opatrzona etykietką idei europejskiej.

Z kolei za  J.M. Blautem[17] warto przytoczyć zasady odnoszące się do obrazu świata i jego historii, sformułowane z punktu widzenia rasizmu kulturowego (teorii mającej dostarczyć dowodów na wyższość Europejczyków):

  • Świat posiada tradycyjne centrum, rdzeń, oraz znajdujące się na jego zewnątrz peryferie. Centrum tym jest Wielka Europa, czyli kontynent europejski wraz z ziemiami biblijnymi (w czasach starożytnych) lub terytoriami zamorskimi, na których osiedli Europejczycy (w czasach nowożytnych). „Sekcja centralna”, czyli Wielka Europa to źródło wynalazczości, innowacji i postępu.
  • Peryferie, czyli świat pozaeuropejski, to źródło tradycyjnych więzi, zacofania kulturowego i stagnacji.
  • Głównymi przyczynami europejskiego postępu, innowacji itd. są pewne cechy rozumu czy też ducha, specyficzny rodzaj „racjonalności”, który występuje tylko wśród Europejczyków
  • Postęp dokonuje się na peryferiach jedynie w rezultacie dyfuzji, promieniowania na zewnątrz, z centrum w kierunku peryferii, nowych, innowacyjnych idei. Proces dyfuzji sam w sobie jest czymś naturalnym i odnosi się do rozprzestrzeniania europejskich idei, europejskiego kolonializmu, osadnictwa i europejskich towarów.

Bibliografia:

1.   Bauman Z., Prawodawcy i tłumacze, Warszawa 1998.

2.   Goody J., Kapitalizm i nowoczesność. Islam, Chiny, Indie a narodziny Zachodu, Warszawa 2006.

3.   Habermas, Rorty, Kołakowski, Stan filozofii współczesnej, Warszawa 1996.

4.   Nowa Encyklopedia Powszechna PWN, tom 2, Warszawa 2004.

5.   Nowa Encyklopedia Powszechna PWN, tom 3, Warszawa 2004.

6.   Szopski M., Komunikowanie międzynarodowe, Warszawa 2005.

Strony internetowe:

1.www.magivanga.com.pl.

[1] Nowa Encyklopedia Powszechna PWN, tom 2, Warszawa 2004.

[2] Nowa Encyklopedia Powszechna PWN, tom 3, Warszawa 2004.

[3] tamże;

[4] M. Szopski, Komunikowanie międzynarodowe, Warszawa 2005, s. 71.

[5] tamże, s. 71.

[6] tamże, s. 72.

[7] P. vel Trotzky, Pojęcie i źródła europocentryzmu w świetle nowożytnej i współczesnej filozofii europejskiej [w:] www.magivanga.com.pl.

[8] P. vel Trotzky, Pojęcie i źródła europocentryzmu w świetle nowożytnej i współczesnej filozofii europejskiej [w:] www.magivanga.com.pl.

[9] tamże;

[10] R. Rorty, Relatywizm: odnajdywanie i tworzenie, [w:] Habermas, Rorty, Kołakowski, Stan filozofii współczesnej, Warszawa 1996, s. 56.

[11] Z. Bauman, Prawodawcy i tłumacze, Warszawa 1998, s. 187.

<[12] J. Goody, Kapitalizm i nowoczesność. Islam, Chiny, Indie a narodziny Zachodu, Warszawa 2006, s. 53.

[13] http://pl.wikipedia.org/wiki/Europocentryzm.

[14] http://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_europejskiego_cudu.

[15] P. Wielgosz, Europocentryzm i horror Trzeciego Świata, [w:] „Lewą nogą”, nr. 15.03, Warszawa 2003, s. 89.

[16] I. Wallerstein, Europocentryzm i jego wcielenia, [w:] „Lewą nogą”, nr. 15.03, Warszawa 2003, s. 121-130.

<[17] J. M. Blaut, Teoria rasizmu kulturowego , [w:] „Lewą nogą”, nr. 15.03, Warszawa 2003, s. 145.

Frida Kahlo

Poprzedni wpis
Wiedzo Znawca
Redaktor z rzemiosłem w ręku na co dzień szef kontroli jakości w brytyjskim oddziale Amazona. W niedalekiej przyszłości planuje zrealizować młodzieńcze marzenia i napisać książkę.

Komentarze - masz coś do napisania? Zostaw proszę informacje.